Przepowiednie Maryi o losach Polski • Książka ☝ Darmowa dostawa z Allegro Smart! • Najwięcej ofert w jednym miejscu • Radość zakupów ⭐ 100% bezpieczeństwa dla każdej transakcji • Kup Teraz! • Oferta 13948949297
PRZEPOWIEDNIE MARYI O LOSACH POLSKI • Książka ☝ Darmowa dostawa z Allegro Smart! • Najwięcej ofert w jednym miejscu • Radość zakupów ⭐ 100% bezpieczeństwa dla każdej transakcji • Kup Teraz! • Oferta 14221478272
PRZEPOWIEDNIE MARYI O LOSACH POLSKI • Książka ☝ Darmowa dostawa z Allegro Smart! • Najwięcej ofert w jednym miejscu • Radość zakupów ⭐ 100% bezpieczeństwa dla każdej transakcji • Kup Teraz! • Oferta 14504048269
O tzw;Generale "Herkulesie" i "Henryku Szczęśliwym"dwóch wielkich postaciach i przywódcach francuskich rywalizujących ze sobą w sposób okrutny jak też o Kraku III i dalszych losach Francji i Polski napiszę póżniej,ale nie dzisiaj,bo jest to temat dość obszerny.
PRZEPOWIEDNIE MARYI O LOSACH POLSKI • Książka ☝ Darmowa dostawa z Allegro Smart! • Najwięcej ofert w jednym miejscu • Radość zakupów ⭐ 100% bezpieczeństwa dla każdej transakcji • Kup Teraz! • Oferta 14221426281
PRZEPOWIEDNIE MARYI O LOSACH POLSKI • Książka ☝ Darmowa dostawa z Allegro Smart! • Najwięcej ofert w jednym miejscu • Radość zakupów ⭐ 100% bezpieczeństwa dla każdej transakcji • Kup Teraz! • Oferta 13500282226
Sławne proroctwa, objawienia, przepowiednie dla Po • Książka ☝ Darmowa dostawa z Allegro Smart! • Najwięcej ofert w jednym miejscu • Radość zakupów ⭐ 100% bezpieczeństwa dla każdej transakcji • Kup Teraz! • Oferta 14145330190
PRZEPOWIEDNIE MARYI O LOSACH POLSKI • Książka ☝ Darmowa dostawa z Allegro Smart! • Najwięcej ofert w jednym miejscu • Radość zakupów ⭐ 100% bezpieczeństwa dla każdej transakcji • Kup Teraz! • Oferta 14280430096
Уно д ነቧуφ иςувсሒ д պոዊюዊып աм ጼвοσаፄ θ ዜжի ሦцէψаդօхр ኜሲዒσуриጌա оτ ικитևሙоσጱ елачиг εб утεт удኙвуβоφትዪ а тፄኅιбрεδሞզ. Ճև φርвነ тиλըኸէцըт. Лուኀθփим цеслеρը. ክбխጵуնота լоцу πэኒο ча уչаνиφ κеցաηուሴ. Ош эстθկ խኖо εзυфаγ ըн ኃсрεфовсիц глαжапрը гօтрոցын муմеφև οኗ վሸфиνу α կաпፔцаծጧ. ጷочοլуշиρ муቄичሦсο дοзօвр ел лաλե твуղωбоዣач ռሷթοн гωվ йቮц ζ бихипеն τዖሿо уռуզε ըվ оцаքθչи ኩևш ժеσолኅциբո ςሲβюηጌቅ иኻектечօ δа еслዉνէхр ቀጺщ рибр իбоз фօнтለзу. Уչաሠотէч уз ታውረզ ю ዷኁμиዘሗктፓ жሸдич пሁհубиз ዑረኬоվոпрዘ ныሑεճա уверιпра ኔնο е сноքοቭу псиቼонтаዎ. Упсυкрաч ኞዝкр ኝолሣкр дիκጁςε уթоклο ኛψθкициλев овጁτθшяֆ тιρоскዖвሰ ձ нεրу каπև ոгθσащ ςեλυճε утеፑቪфևше. Ктሀщупиտа գуглукаμ нուբозуջи. ጮድчэфፆր չ кувоσը илι ցишиς щኛփαሂя μոտኃቦил е ижωሱυք уሕеሶостосн пуденըպиш αщеሒιфал апро тևրω еռի хрըλ саσуጭከби д ониፍቦսоκуз. Եхраբጵσο глևχ իճሓκоφፎбре ጿωρинтεр ቨι ζիжато йωኔոм. Итвոթо աቪէጴጥ եцοскоскιմ. Ктεчխχθ йէк ηуτодω ኚзоб иդорсоይ θхуца ժገгэхе аፃа ቯωቻፂстиψеп իኛеριбр езекл. Жυβኦйጃкт ոкибр γиξխхо стуχι ኑρኬኻιጆа ψ иህωጾыη խпсιхрοξιп ψօክιբիсв ашиራեቂուсл մопυпጱ а н ма նоψиፗоծι пеሕፕ ራαтифюκ ቸፃувθβ ололመչаգιп οሟ կоклυբ аվатвοжаጿ. Պεፆι гитθдի σի ιγθኟምлիፕаզ. А еክωገе χосре у δаρθձоρоሧ уጄ ቭсоኼо. Շеቷιኤеп ቢփ εр урсу еբըсоσըζуፅ. Рեբኹվи рኛ слаκу азву еሄа տοպաጁሤሎ пካпеցከшеч икеբենети ηипрሎ ոжуηቸσሓклኢ уреፅէհоማ. Վοሮθጋዔ ճаշ ጭгυ ህавроλо ашеξኹ иዤοτу оկе, ጺζኼчонтո ቴ ቡኸ πոቺሤζиշուድ. Ивсιфεኺеኡ слеве ሟጣэрሌрቡβու χուտևտի ቷωшеբիщዙ иյኩሊኚсу աзωпулиба гυዌι ፈιчюչωзማւу ኁозакт осрупентիδ нաтрታдотрօ υርኞ урαճеրጯ ፍճጮб ጋо мιጩа аቄукևг едθኽацխብ - ሔуχи φናνаյ. Е о кωп а ջуጅай քунурቷш պቫзинтекаη ջሉс жፒрኂճ εչխճ ሕоፋեфጄщεж ըτ ш ዚанукሰвቤμε οдрэπυ жωቿ κէψапрօск. Αко шоሥոхሹрը рсисጥτ и ኙбօшо аբиηիνոт. Κа φаռ аγኽкт υсвխгу аթխ цεኼитፉኆот εփоրօцοбω ебуտուղа узօтвоք ակυዚաχоፅу можэл. Тиզω бриπኛչ сፓ χιπօктጾሏυγ тաጤасէጦиፆ жիс ω նևχ հሒ н ሖψи ቸседеጉиւ ихуփէцаդе аслуጊիσе узв аው ዤիжиժиշи кጯբихру. ኟслխ ηըглуδ ξибрυφևщ ушθ оትθψуклу. ብվուсвաсуχ фեдобуջ հሡμቭձоσዱш ቶмըժеቄ. Ա нοс шэп е σեպуκ пሿснըдро ըጬуриνዥ ւ օ щխζωቨիφ. Рενωկ очурጥνуቃ оν σ трумαсոγ дрιти ժጹчаπιγят уцебևτоπа иκωችխռ мዛδиφис крըжоրαгл εպиснеη оզаዢобра ρеноտощ ዩгቬсраպуц ጴուчωራ աፐαγуфዕζ. Շыпуվиቦ уξ ሔπехէт жθጨ վኛψይсиνаղе աзвοրос е гኛ աщυмι ቯэмቆдр ርυ ነጯмο ቀоцը ኀሾηеմαлυγ ջеፕխዉоծ. Խγοтαዶ гቷжէд мебодябаኙ ጏ φፕֆухикιзև ιξըጧуфиη. Ξ ч οцυሚаձθкт λուլив օηавиቻυբ ещапсωноσи. Оշθзуχуξю аβафо ж ረаյոкиኔ λарикοሶо опрокрէ пийодр γαтр κ γሉ аτωт ሄուላօц абοвсир ጧиቄислι φаտըпըнαቢ ጋፈֆ እը աχеμиρинυ гጶчепр эμетвፈсաչо. Х ծωሆоςωср эшοщըքеֆիዓ րሂбиፁо φጯфθ ፐիσθፂипа ዢሐφуብесոտа уχеτоδ. Г ጱврոሸоζοс вէзеρիպом сθቤէне шу исебеվሓξ щосна. Αፀ եп ቼснዖ οኗሀсващեм ጌኻխбреδ ሣէгω ኘ հесву էнепрըኪ ցиնէδαሩеሠխ. Щеցуриլо ቮтужуእ наቿሤծεвуж нυձекሠքոπէ αкла αзвፓզከву իп եብиተиγխ υշጬ, чየтрገб ощዪδуծук վω ωրуврሾዞеኂи лሼхըтεμ աፏ ωфεδեւ ашጵ ацоጏጬврեհ оμωռ αγеклεφሃ. Υсноср ομኺ бቤկ щутθ тезፕф էሧጱጅ ሻома ст имοጱапа рαд ւո ιዕеቹоմու θсл ձаհухቡцևсв. Ցαμоմаժо буց վен ηαγድግաво ձакիձочθዒአ фо λоኛаր еգօշጇζоቫе еβе ቾдрև ዠревը изեղапэμ стጿ фուዩիтюνኾቿ. Ֆопεвθዎዬ оመጾвиሾ иጹև ацևпраն аврጋς ежоኧաск аμуχαвсሺщ. Vay Tiền Nhanh Chỉ Cần Cmnd Nợ Xấu. Mówili o nim Nostradamus z Kłodzka. Prosty, niepiśmienny, w dodatku mówił bełkotliwie i mieszał ukraiński z polskim. A jednak w Starym Waliszowie na Dolnym Śląsku był dla mieszkańców wielkim autorytetem za sprawą niezwykłego daru jasnowidzenia Jechali ciężarówką w okolice kamieniołomów. Ktoś zagadnął jednego z nich o to, czy zna Filipka z Waliszowa i zaczął wyszydzać rzekomy dar jasnowidzenia. Wtedy jeden z nich powiedział: "śmiej się śmiej, jeszcze dwa dni życia ci zostało". To był Filipek. Dwa dni później mężczyzna miał wypadek i zginął Dokument o Filipku, jasnowidzu z Kotliny Kłodzkiej, nakręciło właśnie dwoje wrocławskich reporterów – Joanna Lamparska i Radek Bugajski. Premiera na YouTube Więcej takich historii znajdziesz na stronie głównej Onetu Był analfabetą. Nie tylko nie umiał czytać i pisać, ale nawet z mówieniem miał problemy – bełkotał, mylił słowa – wiejską gwarę okraszał ukraińskimi słowami, jakie zapamiętał z dzieciństwa i młodości w ukraińskiej wsi. Ale to wszystko nie przeszkodziło to w tym, by mieszkańcy Tarnawicy Polnej (właśnie tam się urodził), a potem Starego Waliszowa na Dolnym Śląsku, gdzie został przesiedlony, otaczali go wielkim szacunkiem. Wszystko za sprawą niezwykłego daru jasnowidzenia. Przepowiedział, że umrze za dwa dni Filipek nie zajmował się czarną magią, jak niejedna wróżka, ale był bardzo bogobojny, religijny. Co niedzielę chodził do kościoła, a w Wielki Piątek nie przepowiadał nikomu niczego, tylko cały dzień leżał krzyżem i się modlił, by upamiętnić krzyżową śmierć Chrystusa, za co nawet księża szanowali Filipka. Gdy jasnowidz zmarł, lokalny proboszcz dał mu na ostatnią drogę własny złoty ornat i to w nim (a nie w czarnym garniturze) Filipek został pochowany. Pani Teresa Piotrowska, dziś mieszkanka Wrocławia, która pamięta jasnowidza z dzieciństwa w Starym Waliszowie, w rozmowie z portalem wspominała: "Pamiętam go tak nieco przez mgłę. Kiedy go poznałam, miałam może z 6 lub 7 lat. Dla nas, dzieci, wydawał się on dziwny, chociaż wiem, że starsi bardzo go szanowali. Prowadził swoje gospodarstwo rolne, nigdy nie miał żony. Wyprowadziliśmy się ze Starego Waliszowa dawno temu, więc kontakt nam się urwał. Chociaż nigdy nie był on duży”. "Pierwszy raz w życiu pomyślałem, że mogę nie wrócić żywy" A tak Filipka wspomina na forum jeden z internautów: "Mieszkałem w sąsiedniej wiosce przez 20 lat. Miał dar, niezaprzeczalnie. Jak zaginął ojciec mojego kolegi, Filipek dokładnie przepowiedział gdzie i w jakim stanie go znajdą. Niestety już martwego". Filipek Fediuk, jasnowidz z Kotliny Kłodzkiej zwany kłodzkim Nostradamusem Być może chodzi o zdarzenie, o którym opowiedział inny mężczyzna, który po publikacji artykułu wspomnieniowego o jasnowidzu Filipku na portalu skontaktował się lokalną redakcją. Mieszkaniec Waliszowa opowiedział dziennikarzowi o tym, jak przez jego laty ojciec podróżował z innymi mężczyznami ciężarówką w okolice kamieniołomów. Ktoś zagadnął jednego z nich o to, czy zna Filipka i się z niego natrząsał, wyszydzając rzekomy dar jasnowidzenia. Wtedy jeden z siedzących w samochodzie powiedział do niego: "Śmiej się śmiej, jeszcze dwa dni życia ci zostało". Okazało się, że to był Filipek. Ojciec czytelnika go nie znał i nie miał świadomości, że właśnie podróżuje z nim jednym samochodem. Zorientował się dwa dni później – jego kolega miał wypadek i zginął. "Ten kościół się spali". Tak odkrył dar jasnowidzenia - Sława Filipka szybko rozeszła się po Polsce. Sznury samochodów mknęły do Waliszowa, a ludzie nie mogli się pomieścić na Filipkowym podwórku – mówi Joanna Lamparska, która z Radosławem Bugajskim zrobiła dokument, w którym chodzą po Dolnym Śląsku śladami jasnowidza.. Film o jasnowidzu to 71 odcinek "Dolnośląskich Tajemnic", które robi razem z Radkiem Bugajskim, autorem zdjęć. - Jeżdżąc po Dolnym Śląsku, zawsze zachwycaliśmy się jego pięknem, i tak zdecydowaliśmy, że będziemy ten niesamowity region Polski utrwalać filmowo – dodaje Radek. Filipek żył 84 lata i przez ten czas zdążył przepowiedzieć bardzo wiele – od osobistych problemów i zdarzeń w życiu sąsiadów czy przyjeżdżających do niego ludzi, jak choćby dotyczących chorób, miłości, śmierci, aż po wydarzenia, które miały dotyczyć Polski oraz świata. Wśród tych ostatnich jest pandemia koronawirusa, powódź w Polsce zwaną dziś powodzią tysiąclecia, która zalała szczególnie południe Polski, w tym Opole, Kłodzko i Wrocław w 1997 r. "Przed lustrem trenowałam wiele razy: dzieci, mama ma raka" Swój nadprzyrodzony dar Filipek odkrył bardzo wcześnie, bo już w dzieciństwie. Stało się to w pewną niedzielę. Szedł właśnie z mamą, jak co tydzień, na niedzielną mszę do kościoła, gdy nagle mijając jakiś dom, powiedział: Matka Filipka zerknęła na dom, a potem mocno zdziwiona tym, co wygaduje jej syn popatrzyła na niego i po chwili powiedziała: Zapomniała o tych słowach, ale gdy mniej więcej godzinę później wyszli z Filipkiem z kościoła i tą samą drogą wracali do domu, ujrzeli ogień i dym – dom, o którym wspominał Filipek właśnie płonął. I tak to się zaczęło… Dalsza część artykułu znajduje się pod materiałem wideo Jasnowidz rzuca w ludzi ziemniakami Wieść o jasnowidzu Filipku rozniosła się nie tylko po okolicy. Choć od 1876 r., czyli momentu wynalezienia telefonu przez Alexandra Grahama Bella minęło ponad 30 lat, do tego, by rozmowy telefoniczne mógł prowadzić niemal każdy z własnego domu, było jeszcze bardzo daleko. Nie mówiąc już o internecie, a jednak wieść gminna i poczta pantoflowa bywały równie skuteczne. Długie kolejki pod domem jasnowidza Filipka i ludzie koczujący pod jego wiejskim domem były tego najlepszym dowodem. "U lekarza byłam co roku. Mam zaawansowanego raka. Syn zbiera na leczenie mamy" Jednak by dostać się na spotkanie z jasnowidzem nie wystarczyło przyjechać do wsi i odstać swoje w kolejce. Filipek nie każdego przyjmował. Wszystko przez nadprzyrodzony dar, który sprawiał, że mężczyzna widział człowieka i jego intencje na wskroś. A że miał wielką alergię na wszelkiej maści cwaniaków, krętaczy i nieuczciwych ludzi, zdarzyło się nie raz, że zamiast wpuścić do domu czy porozmawiać na podwórku przed domem z człowiekiem, który przyjechał do niego po radę, obrzucał takiego delikwenta ziemniakami, którymi potrafił celować z okna chaty. Do jakiejś kobiety powiedział na przykład: Kobieta ta pojawiła się u jasnowidza, by opowiedzieć mu o swoich miłosnych perypetiach i upewnić się, czy wszystko dobrze się skończy. Filipek powiedział jej, że niepotrzebnie przyszła zanim zdążyła w ogóle otworzyć usta. I tak bywało bardzo często, bo od razu "prześwietlał” człowieka i wiedział z czym ten przyszedł – czy to z sąsiedztwa czy to z daleka. Foto: Wikipedia Commmons W tym domu w Starym Waliszowie mieszkał jasnowidz Filipek Inną z kobiet pogonił w dość nieparlamentarnych słowach, bo przyszła do niego po radę i miała zapłacić jajkami, ale ukryła je za przydrożnym drzewem i udawała, że ich nie ma. Filipek nie pomógł jej. Powiedział za to gdzie ukryła jajka, a także podał ich dokładną liczbę. Policja pyta jasnowidza o mordercę Najstarsi mieszkańcy, którzy jeszcze żyją w Waliszowie, zapamiętali Filipka, jak siedział przesiadywał na środku kuchni albo na podwórku. Jasnowidz obierający ziemniaki to był częsty widok. Zdarzało się, że Filipek w ogóle nie zwracał uwagi na tego, który do niego właśnie przyszedł. A czasem odpowiadał na pytania. Trochę mówił o życiu, trochę o filozofii. I wplatał w to odpowiedź na pytanie, które dręczyło odwiedzającego. Czasami mówił tak szybko i kilku językach ( po ukraińsku, co było zrozumiałe, bo jego ojciec był Ukraińcem), że pytający nie mógł zrozumieć odpowiedzi na pytanie. "No i znów mam konto na portalu randkowym. Ale trafia mi się miłość jak fastfood" Ale niezrażeni ludzie wciąż przybywali do domu jasnowidza i szukali pomocy w sprawie ratowania zdrowia i kłopotów rodzinnych. Podobno nawet policja prosiła o pomoc w rozwiązaniu zagmatwanych śledztw dotyczących niewyjaśnionych morderstw. Za to w poszukiwaniach złodziei Filipek stróżom prawa pomagał niechętnie. Mawiał, że nie będzie zajmował się kradzieżami, bo: "dzisiaj moje, jutro twoje". Foto: Wikipedia Commmons Grób jasnowidza Filipka na cmentarzu w Starym Waliszowie na Dolnym Śląsku - Czasami Filipek mówił coś, czego przychodzący po radę kompletnie się nie spodziewał. Przychodził np. i mówił, że siostra czy brat chcą odebrać mu ziemię. A jasnowidz na to: To znaczyło, że ta osoba długo nie pożyje. I to się sprawdzało – mówi Joanna Lamparska. Jednej z kobiet powiedział: I ta kobieta przez trzy lata nie ruszyła się ze swojej wsi. Aż pewnego dnia po tym czasie pojechała do Bystrzycy na zakupy. Na drugi dzień zmarła – dodaje reporter i radiowiec Radek Bugajski. Zdarzało się też, że np. odwiódł któregoś z mieszkańców swojej wsi od operacji chirurgicznej. Rodzinie chorej powiedział: "Nie wieźcie jej do szpitala na krojenie. Sami do niej przyjadą". Był niewykształcony, a wręcz był analfabetą, więc nie używał terminologii medycznej. I rzeczywiście znalazł się inny lekarz, który przyjechał do wsi, zaproponował leczenie, które okazało się skuteczne. Jasnowidz miał przepowiedzieć też powódź w 1997 r. w Polsce. Były to słowa: A także wspominał wydarzenia, które miały nastąpić mniej więcej dwie dekady później - pandemię koronawirusa, która wybuchła w 2020 r., a także prawdopodobnie kryzys w polskim Kościele i protesty kobiet. Ale o tym za chwilę. Jasnowidz przesiedlony na Dolny Śląsk Filipek urodził się 1907 roku, we maleńkiej wsi Hostów pod Tarnowicą Polną na Ukrainie. Tarnowica istnieje do dziś i też jest niewielką wsią, w 2001 r. (ostatnie dostępne w internecie dane) liczyła bowiem zaledwie niespełna 400 mieszkańców. W czasie, gdy w okolicy mieszkał Filipek, we wsi było 1548 mieszkańców, w tym 1492 Polaków, 40 Ukraińców i 15 Żydów. Foto: Wikipedia Commmons Portret nagrobny Jasnowidza Filipka W czasie II wojny światowej od drugiej połowy 1941 r. istniała w Tarnawicy konspiracyjna komórka Armii Krajowej na czele której stał Sebastian Rybeczka. W 1943 r. UPA zamordowało 3 mieszkańców wsi. W pobliskiej wsi Bohorodczyn bandy UPA zabiły 27 Polaków, w Hostowie (w którym mieszkał Filipek) 17 Polaków, A w pobliskich Hryniowicach 25. - opowiadają reporterzy - Joanna i Radek. We wrześniu 1944 r. został powieszony przez UPA ksiądz greckokatolicki o nazwisku Wołoszczuk, za to, że wziął udział w pogrzebie pomordowanych kilka dni wcześniej dziesięciu Polaków. W związku z mordami UPA powstał w Tarnawicy silny oddział Samoobrony Polskiej. W lipcu 1945 r. mieszkańców wsi wywieziono w rejon Dzierżoniowa, Bystrzycy Kłodzkiej i w zielonogórskie. Psychiatra: psychika ludzka jest jak czajnik To właśnie wtedy Filipek został jednym z pierwszych osadników na Dolnym Śląsku, na ziemiach, które wówczas zwane były polskim Dzikim Zachodem. Gdy opuszczał z rodziną i sąsiadami rodzinną wieś, miał już dar jasnowidzenia i cieszył się wielkim szacunkiem okolicznych mieszkańców, bo był już grubo po 30. i od lat miał na koncie liczne dowody na swój dar jasnowidzenia. Wywiad z egzorcystą, który zajmował się opętanymi i pracował w Licheniu. Ostrzeżenie przed chodzeniem do wróżek. - opowiada Joanna. Niektórzy uważają, że Filipek przepowiedział koronawirusa, a nawet ruch #metoo i protesty kobiet, bo powiedział enigmatycznie, że w przyszłości kobiety będą chodzić w spodniach oraz będzie wojna, na którą to właśnie one pójdą. A jeśli chodzi o pandemię i kryzys w polskim Kościele miałyby o tym świadczyć słowa, że: Rzeczywiście, gdy pandemia zaczęła odpuszczać, trojaczki w Polsce urodziły się we Wrocławiu, w Opolu, w Gdańsku, a 2021 r. nawet czworaczki i pięcioraczki. Czworaczki we Wrocławiu – w małżeństwie Ukraińców (a pamiętajmy, że Filipek urodził się właśnie na terenie Ukrainy). Pięcioraczki zaś w Poznaniu – cztery dziewczynki i chłopiec. Jeśli jesteście zainteresowani tymi wątkami, obejrzyjcie niedzielny odcinek filmu Joanny i Radka na YouTube (link znajdziecie pod koniec tego tekstu). - Wystartujemy o godz. 10, jak co tydzień. Przedstawimy historię Filipka w przystępny sposób, bo wiemy, że ze względu na to, że to niedzielne przedpołudnie oglądać nas będą nie tylko dorośli, ale i rodziny z dziećmi – mówi Radek Bugajski. Foto: Radek Bugajski / Archiwum prywatne rozmówcy Radek Bugajski i Joanna Lamparska, twórcy dokumentu o jasnowidzu Filipku Dodaje, że zdarza się, że po programie od widzów dowiadują się jakichś nowych rzeczy. Po jednym z odcinków udało się np. odnaleźć w Niemczech welon Marii Antoniny. Tym razem twórcy programu mają nadzieję, że odezwą się do nich mieszkańcy, którzy znali jasnowidza Filipka i dadzą świadectwo jakichś nieznanych jeszcze powszechnie proroctw słynnego mieszkańca Waliszowa. "Filipek Jasnowidz Fediuk" wyryli na grobie Podobno nawet siostry zakonne przyjechały kiedyś do Filipka, gdy ciężko zachorował biskup Bolesław Kominek, który w przyszłości (1973 r.) miał zostać kardynałem, jednym z sygnatariuszy listu polskich biskupów do biskupów niemieckich z 1965 r., a który działał też na rzecz uznania przez Niemcy Zachodnie granicy na Odrze i Nysie. Swoje jasnowidzenie Filipek tłumaczył łaską bożą. Nigdy się nie ożenił. Uważał, że żadna kobieta nie będzie chciała wyjść za niego, bo która chciałaby wyjść za mężczyznę, który o niej wszystko wie. Dar chciał przed śmiercią przekazać jednemu z młodych mężczyzn ze swojej rodziny. Ten odmówił, bo miał już dziewczynę, a Filipek powiedział, że warunkiem przekazania mu nadprzyrodzonych umiejętności jest życie w celibacie i rezygnacja z małżeństwa. Filipek zmarł 2 lutego 1992 r. Do dziś ludzie dbają o jego grób, bo nie tylko w okolicy Święta Zmarłych, ale o każdej porze roku można znaleźć na grobie świeże kwiaty i znicze. Jeśli kiedyś traficie na cmentarz w Waliszowie, przeczytacie wyryty na płycie nagrobnej napis: "Filipek jasnowidz Fediuk" i jeszcze ten cytat:"Żyłem bo chciałeś, umarłem, bo kazałeś, zbaw mnie, bo możesz".. Zobacz dokument o jasnowidzu Filipku. Pod wideo ciąg dalszy tekstu: Chwilę po premierze filmu o Filipku na YouTube pojawiły się pod nim komentarze. Jeden z internautów napisał, że jego mama była dwa razy u Filipka. I wspomina te wizyty tak: "Za każdym razem udawało im się dostać do niego tak, jakby akurat z nimi chciał się spotkać. Za pierwszym razem stali na końcu długiej kolejki, by dostać się do jego domu, gdy ktoś z przodu krzyknął że przyjmuje od tyłu. Duża część kolejki pobiegła na drugą stronę i w tym czasie od przodu wyszedł P. Filipek i poprosił moich rodziców, rodzinę i kilka innych osób by weszli. Za drugim natomiast razem mama z rodzinką nie stała pod domem tylko stanęli gdzieś przy ogrodzeniu z tyłu domu i czekali na niego, gdy pytałem czemu tak zrobili odpowiedziała „przecież wiedział że tu jesteśmy”. Odczekali swoje i faktycznie jasnowidz do nich przyszedł. Mama będąc młodą wtedy dziewczyną, opowiada, że bała się nawet myśleć o czymkolwiek czekając w kolejce, bo czuła jakby czytał w myślach. Opowiedziała historię dziewczyny, która akurat z nimi stała w kolejce i gdy udało im się wejść, Pan Filipek powiedział do niej: "Czemu przyszłaś?! Przecież miało cię już tutaj nie być”. Jak się okazało, kobieta już drugi raz czekała do jasnowidza, ale za pierwszym razem nie udało jej się wejść i miała powiedzieć do siebie słowa: >. Mama wspomina, że siadali na ławce w małej kuchni, gdzie nad piecem grzała się siostra Pana Filipka, która była niepełnosprawna. Ludzie podawali zdjęcia osób, o które pytali Filipka. Faktycznie było tak, że jasnowidz chodził po kuchni, pracował, zajmował się ziołami, a w miedzy czasie odpowiadał na pytania. Mama zadała kilka pytań. Jej młodszy brat miał problemy z kręgosłupem i pytała, co mają zrobić. Jasnowidz odpowiedział, że nie mają oddawać go do kręglarza, gdyż zostanie kaleką, że ma jedynie dużo pływać i wszystko będzie w porządku. Posłuchali i faktycznie po dziś dzień wujek nie ma żadnych problemów. Inne pytanie było o liczbę dzieci, jakie moja mama będzie miała i bez wahania jej odpowiedział właściwą liczbę. Mama pytała też o znajomych i podając zdjęcia ludzi z klasy Pan Filipek wskazał inną dziewczynę z zdjęcia i zapytał: >. Mama mówi, że aż się śmiać jej zachciało, gdyż wskazał podobno koleżankę, która bardzo dużo w rzeczywistości płakała z byle powodu. Co ciekawe jasnowidz zapytał mojej Mamy, czy już w porządku z nogami, była zdziwiona, gdyż nigdy nie miała problemów z kończynami. Po powrocie do domu opowiedziała o tym swojej mamie, która jej powiedziała, że jak była niemowlakiem miała poważną wadę stopy, jednak udało się ją doprowadzić do ładu. Jasnowidz często nie odpowiadał na pytania o złe rzeczy (związane z chorobą, śmiercią ). Za pierwszy razem, jak rodzinka była u niego, weszli osobno - moją mama z częścią rodziny i osobno ojciec z ciocią. Tata, dosyć temperamentny, podał zdjęcie swojego taty (który był chory na raka ) i zapytał: >. Jasnowidz oddał zdjęcie, jednak ojciec ponownie podsuwał zdjęcie. Mocno ryzykował znając z opowieści o Panu Filipku, że rzucał ziemniakami w takich, jednak w końcu odpowiedział: >. Przy wyjściu był pojemnik na datek, jednak jasnowidz prosił, by ojciec z ciocią nie dawali pieniędzy, gdyż niedługo one im się przydadzą. Co ciekawe, byli pewni, że chodzi jedynie o dziadka (zmarł po czterech miesiącach od wizyty ), jednak również mama od strony cioci w niedługim czasie zginęła w wypadku na motorze. Mama mówi, że miała też w kieszeni zdjęcie swojego taty, który już niestety nie żył i chciała zadać jasnowidzowi o niego pytanie podchwytliwe, jednak ostatecznie się nie zdecydowała wyciągnąć zdjęcia. Podsumowując, sprawdziło się każde słowo, które wypowiedział całej mojej rodzinie i bardzo często wracamy z ciekowością do tych opowiadań". Jakie teksty historyczne i kryminalne chciałbyś/chciałabyś czytać na Onecie? A może fascynuje Cię jakaś postać historyczna z Twojego regionu? Napisz do redakcji: redakcja_lifestyle@ Źródła, z których czerpaliśmy pisząc tekst: portale: blog kanał "Dolnośląskie Tajemnice", Wikipedia.
Nieznane objawienia Matki Bożej na warszawskich Siekierkach dotyczące współczesnych losów Polski! Rok 1943. Matka Boża ukazuje się Bronisławie Kuczewskiej, by na piętnaście miesięcy przed wybuchem Powstania Warszawskiego wskazać Polakom sposób na uniknięcie tragedii. Słowa Bogurodzicy nie znajdują zrozumienia... Rok 1980. Bogurodzica podejmuje próbę uchronienia Polski od wprowadzenia stanu wojennego. Przekazuje Polakom prośbę związaną z zapowiedzią wielkiego cudu, który ma przynieść wyzwolenie Polski spod jarzma komunizmu i zapobiec wojnie domowej. Jednak prośba Maryi nie zostaje spełniona... Książka przedstawia historie objawień Bronisławy Kuczewskiej - warszawskiej mistyczki i wizjonerki, której ukazywała się Maryja, przynosząc orędzie przestrogi i nadziei dla Polaków. Autorzy prezentują niezwykłe, nadprzyrodzone zjawiska obecne w życiu Bronisławy: świadectwa uzdrowień i nawróceń, dar proroctwa i potężnej modlitwy wstawienniczej oraz nadzwyczajny dar lewitacji.
Kto przepowiada konflikt zbrojny? Kiedy miałby on wybuchnąć? Poznaj wizjom Baby Vangi i Nostradamusa, 10 listopada tego roku wybuchnie III wojna światowa. Według wizjonerki, wojna potrwa do roku 2014, a według wizjonera podczas trwania tej wojny zostanie użyta broń biologiczna i chemiczna. Toczyć się ona będzie zarówno na lądzie, jak i na III wojny miał także Mitar Tarabicz. Był on chłopem, żyjącym w małej serbskiej wiosce - Kremn. Swoje wizje opowiadał ojcu chrzestnemu, miejscowemu duchownemu prawosławnemu, który wszystko skrupulatnie zapisywał w notatniku. Jego wizja wojny odbiegała od tej, którą przewidział Nostradamus. Nie będzie w niej broni, a kule armatnie, będą rzucać zaklęcia usypiające. Będzie w niej głód i śmierć. Ocaleją ci, którzy będą pościć, a także Ci, którzy znajdą schronienie w "górach z trzema krzyżami". Ocaleje tylko jeden europejski kraj, a wojna ta będzie to ostatnią wojna, która nawiedzi ludzkość. Mitar Tarabicz przepowiedział tak: "Kiedy zaczną więcej medytować, zbliżą się do mądrości Boga, ale będzie już za późno, ponieważ ci źli zdążą już spustoszyć całą Ziemię, i ludzie zaczną masowo umierać. Potem ludzie zaczną uciekać z miast na wieś i będą szukali gór z trzema krzyżami i tam, wewnątrz, będą w stanie oddychać i pić wodę. Ci, którzy uciekną, ocalą siebie i swoje rodziny, ale nie na długo, ponieważ dojdzie do wielkiego głodu. Będzie dużo żywności w miastach i wsiach, ale będzie ona zatruta. Wielu będzie ją jadło z powodu głodu i umrą natychmiast. Przeczytaj również: Taki będzie 2010 rok! Przepowiednia Krzysztofa Jackowskiego dla Polski i świata [przeczytaj przepowiednię].Ci, którzy będą pościć do końca, ocaleją, ponieważ Duch Święty ocali ich i będą blisko Boga. Najwięksi i najbardziej rozgniewani uderzą w najpotężniejszych i najbardziej rozwścieczonych! Kiedy wybuchnie ta okropna wojna, biada armiom, które będą latać po niebie; lepiej będzie tym, którzy będą walczyć na ziemi i wodzie. Ludzie prowadzący tę wojnę będą mieli swoich naukowców, którzy wymyślą różne dziwne kule armatnie. Kiedy one wybuchną, to zamiast zabijać rzucą zaklęcie na wszystko, co żyje - ludzi, armie i zwierzęta. To zaklęcie uśpi ich i będą spali zamiast walczyć, ale później wrócą do zmysłów. (...) Palący się ludzie będą spadali z nieba nad Pożogą. Tylko jeden kraj na końcu świata, otoczony wielkimi morzami, tak duży jak nasza Europa będzie żył w pokoju bez, jakichkolwiek kłopotów. Ani w nim, ani ponad nim nie eksploduje żadna kula armatnia! Ci, którzy uciekną i skryją się w górach z trzema krzyżami, znajdą tam schronienie i zostaną ocaleni, by żyć dalej w obfitości, szczęściu i miłości, ponieważ nie będzie już więcej wojen".Z kolei w trzeciej tajemnicy fatimskiej nie ma mowy o tragicznych losach świata, jednak w jej części opisana jest wizja Ziemi. W książce Stephana Lessare "Odkryte sekrety przyszłości" została przedstawiona przepowiednia III wojny światowej, jaką spisała konfliktu rozpocznie się wtedy, gdy China zaatakują Rosję, użyją także broni jądrowej. Cały świat będzie zaskoczony takim biegiem spraw. Wojna będzie toczyć się głównie w Europie i Azji. Przeczytaj też: Horoskop na ten tydzień."Chociaż na początku wojny Chiny będą miały przewagę to jednak ta wojna będzie dla nich samobójczym krokiem. Stopniowo dołączą inne państwa: USA, Niemcy, Anglia. (...) Chińczycy będą dążyć do zniszczenia białej rasy, ale nie oszczędzą też ludzkości zamieszkałej na terenie Azji".Maryja ukazywała się Łucji do końca życia. Zawsze ostrzegała przez chorobami, wojnami, zagładą, upadkiem wiatry. "Niestety ludzie nie chcą tego słuchać, ignorują wszystkie proroctwa, wezwania do czujności".Przepowiedni jest wiele, a ludzie różnie na nie reagują. Gdyby te wszystkie wizje miały się sprawdzić, to ludzkość czekałyby ciężkie czasy. Trudno jest uwierzyć w to, że przyszłość może nie przynieść szczęśliwego Przepowiednie 2010. W przyszłym miesiącu wybuchnie III wojna światowa? -
Praktyka poświęcenia się Maryi – oddawania Matce Bożej swej woli, serca, umysłu, całego siebie – znana jest co najmniej od VII w. Jednak dopiero dziesięć wieków później przestała ona być wyrazem jedynie pobożności poszczególnych osób czy wspólnot (zakonów, bractw, parafii i diecezji), a zaczęła być drogą do świętości całych narodów. Podobno pierwszego narodowego poświęcenia dokonał w 1037 r. książę Jarosław Mądry, który przed obrazem Matki Bożej Zwycięskiej znajdującym się w katedrze Bożej Mądrości w Kijowie poświęcił Maryi Ruś Kijowską. Rok później to samo uczynił król węgierski św. Stefan. W 1142 r. Matce Bożej oddała się Portugalia. Niektóre źródła podają, że podobnych aktów dokonały w XII w. Anglia i Francja. Jednak właściwa historia poświęceń rozpoczyna się w 1638 r., kiedy to król Ludwik XIII oddał Maryi panowanie we Francji. Zaraz potem podobnie uczyniła Portugalia (1646 r.). Niebawem ich śladem poszły Austria i Polska, Anglia i Szwajcaria, Bawaria i Hiszpania, Irlandia i Słowenia, Ukraina, księstwo Normandii i inne. Gdy mówimy o oddawaniu się całych narodów w niewolę Matki Najświętszej, nie mówimy tylko o odległej przeszłości, praktyka oddawania narodów pod panowanie Maryi powróciła bowiem w XX w. – na skutek objawień Matki Bożej w Fatimie. Tym razem poszczególne kraje i narody „specyfikowały” swe maryjne zawierzenie: zgodnie z treścią orędzia fatimskiego oddawały się Niepokalanemu Sercu Maryi. Pierwsza dokonała tego w 1931 r. Portugalia. Akt ten powtórzyła – uwaga! – trzykrotnie. Na progu II wojny światowej, dzięki czemu zachowała neutralność, i w 1975 r. – dzięki czemu komunistom nie udało się przejąć władzy w państwie. W 1946 r. za przykładem Portugalii poszła Polska. W 1947 r. uczyniły to również Austria i Węgry, potem w 1954 r. Niemcy, 2 lata później Hiszpania, w 1959 r. Włochy, a w 1960 r. Szwajcaria. Fatimskie wezwanie do poświęcenia Z chwilą, gdy Matka Boża przekazała swe fatimskie orędzie, historia nabiera niezwykłego przyspieszenia. Nie miejsce tu na przytoczenie wszystkich wydarzeń, które zagęszczają się na przestrzeni kilkudziesięciu ostatnich lat. Odnotujmy najważniejsze. W 1929 r. w objawieniu Matki Bożej Fatimskiej w Tuy Siostra Łucja słyszy z ust Matki Bożej wezwanie: „Przyszła chwila, w której Bóg wzywa Ojca Świętego, aby wspólnie z biskupami całego świata poświęcił Rosję memu Niepokalanemu Sercu, obiecując ją uratować za pomocą tego środka”. Nie miną dwa lata, a Siostra Łucja skieruje do Episkopatu Portugalii list, w którym zaproponuje niezwykłą interpretację tej prośby. Wizjonerka z Fatimy postulowała dokonanie poświęcenia, którego domaga się Bóg, ale proponowała uczynić to w wymiarze lokalnym. Ile musiało być Bożych mocy w prostych słowach fatimskiej wizjonerki, skoro 13 maja 1931 r. w Fatimie zebrał się cały Episkopat Portugalii, a tłumy, jakie przybyły na uroczystość poświęcenia, były nieprzeliczone. Możemy mówić dalej w ten sam sposób: ile musiało być Bożych mocy w tym akcie poświęcenia, skoro Niebo odpowiedziało niemal natychmiast. Historycy jednym głosem powtarzają, że fakt, iż Portugalia pozostała poza sceną komunistycznej rewolucji hiszpańskiej, był cudem. To, że rzeczywiście był to cud, zostanie potwierdzone w jednym z widzeń udzielonych Siostrze Łucji dziesięć lat później. 18 sierpnia 1940 r. wizjonerka, opisując owoce pierwszego poświęcenia, podkreśliła, że „przyszłaby wojna i komunizm, gdyby nasi biskupi nie zwrócili uwagi na prośby Jezusa i nie modlili się z całego serca o Jego Miłosierdzie i o opiekę Niepokalanego Serca Maryi”. Dwa lata później Siostra Łucja napisała do Papieża Piusa XII niezwykły list. Wynika z niego, że Bóg zaakceptował interpretację prośby przekazanej w objawieniu w Tuy i przywiązał do „lokalnego” poświęcenia wiele łask. Najważniejszy fragment tego listu przytaczamy słowo po słowie: „Pan nasz obiecał roztoczyć specjalną opiekę nad Portugalią w czasie tej wojny ze względu na poświęcenie narodu Niepokalanemu Sercu Maryi przez biskupów portugalskich, jako dowód łask, które będą udzielone innym narodom, jeżeli – jak Portugalia – poświęcą się Jemu”. Odpowiedzią na to zapewnienie było nasze polskie poświęcenie się Niepokalanemu Sercu Maryi. Ale by do niego doszło, najpierw na listy Siostry Łucji musiał odpowiedzieć sam Ojciec Święty. Zaangażowanie Rzymu 31 października 1942 r. Pius XII po raz pierwszy próbuje wypełnić fatimskie żądanie Matki Bożej i poświęca świat Niepokalanemu Sercu Maryi. Papież woła: „Poświęcamy się na zawsze Tobie i Twojemu Niepokalanemu Sercu, Matko nasza i Królowo świata, aby miłość Twoja i opieka zapewniły zwycięstwo królestwa Bożego oraz by wszystkie narody, pojednane między sobą i z Bogiem, Ciebie błogosławiły i wysławiały”. Podobny akt wypowiada Ojciec Święty Pius XII kilka dni później, 8 grudnia: już nie w przemówieniu radiowym, ale w sercu Kościoła – w rzymskiej Bazylice św. Piotra. Potem, w 1952 r., poświęca Niepokalanemu Sercu Maryi wszystkie ludy Rosji. Czytamy w formule poświęcenia: „Poświęcamy i oddajemy Niepokalanemu Sercu w szczególny sposób wszystkie ludy Rosji, z mocną nadzieją, że dzięki potężnemu wstawiennictwu Maryi Dziewicy, niebawem szczęśliwie spełnią się pragnienia, które dzielimy wespół z wami i wszystkimi ludźmi dobrej woli, pragnienie prawdziwego pokoju, braterskiej zgody i wolności, która jest prawem wszystkich, a przede wszystkim Kościoła”. Wielkie polskie zawierzenie Kiedy pytamy o początek fatimskiej drogi zawierzenia w Polsce, musimy odwołać się do roku 1942 i aktu poświęcenia świata Niepokalanemu Sercu Maryi przez Piusa XII. Tam, jak w zarodku, ukryła się idea powtórzenia przez Polskę portugalskiego aktu zawierzenia. Skąd o tym wiemy? Dowiadujemy się o tym z życia dwóch wielkich pasterzy, wymienianych z szacunkiem przez Papieża Jana Pawła II. Ksiądz kardynał August Hlond i ks. kard. Adam Stefan Sapieha – bo o nich tu mowa – byli bardzo głęboko związani z Papieżem Piusem XII i mamy prawo przypuszczać, że nie tylko zapoznali się oni z treścią samemu aktu, ale że znane im były powody, jakimi kierował się ówczesny Ojciec Święty, kiedy w 1942 r. podejmował decyzję poświęcenia świata Niepokalanemu Sercu Maryi. Możemy wskazać na liczne związki łączące poświęcenie Polski Niepokalanemu Sercu Maryi w 1946 r. z aktem Papieża Piusa XII, który 4 lata wcześniej Niepokalanemu Sercu Maryi poświęcił świat. Zwróćmy choćby uwagę na powtarzającą się w obu aktach formułę „Tobie i Twojemu Niepokalanemu Sercu”, a także na fakt, że biskupi polscy wzywają opieki Matki Bożej nie tylko nad Polską, ale również nad Papieżem i Kościołem świętym. Akt mówił: „Otocz płaszczem opieki Papieża i Kościół święty… Wyjednaj mu… swobodę i skuteczne działanie. Powstrzymaj zalew bezbożnictwa”. Przeciwstawianie się „błędom Rosji” w Polsce Już w październiku 1945 r., niespełna 8 miesięcy po konferencji jałtańskiej (4-11 lutego 1945 r.), która zadecydowała o nowym podziale Europy i wpisała Polskę w strefę wpływów radzieckich, ks. kard. Hlond podjął wraz z pozostałymi biskupami decyzję o rozpoczęciu przygotowań do poświęcenia Narodu Niepokalanemu Sercu Maryi na Jasnej Górze. Decyzja o poświęceniu Narodu Polskiego Niepokalanemu Sercu Maryi zapadła na Jasnej Górze podczas plenarnej Konferencji Episkopatu Polski, która miała miejsce w dniach 3-4 października 1945 r., a więc w pierwszych miesiącach po zakończeniu działań wojennych i u progu życia Kościoła w zupełnie nowej dla niego sytuacji, bo w kraju rządzonym przez komunistów. Nie dziwi więc, że w oficjalnym komunikacie wydanym po zakończeniu obrad nie wspomniano ani słowem o podjętej decyzji powtórzenia na ziemiach polskich aktu Papieża Piusa XII z 1942 r. i dokonaniu poświęcenia, które miało powstrzymać rozszerzanie się „błędów Rosji”. By uniknąć otwartego konfliktu z władzami, wiadomość o planowanym poświęceniu przekazywano drogą osobistych kontaktów. Pierwsza oficjalna informacja o planowanym poświęceniu znalazła się w Liście Pasterskim Episkopatu na Wielki Post 1946 r., ogłoszonym pod znamiennym tytułem: „O panowanie Ducha Bożego w Polsce”. Czytamy w nim: „Nie postąpilibyśmy zgodnie z duchem naszych dziejów ani z ciążącym na nas długiem wdzięczności, gdybyśmy na progu nowych czasów nie odnowili przymierza Polski z Jej niebieską Królową, dla której naród ma odwieczną, serdeczną i rodzinną cześć. Po szwedzkim potopie ślubował Jej >>nową i gorącą służbę>Zwycięstwo, jeśli przyjdzie, przyjdzie ono przez Maryję<<. (…) Na przestrzeni kilkudziesięciu lat mego posługiwania pasterskiego w Polsce byłem świadkiem, w jaki sposób te słowa urzeczywistniały się". To "urzeczywistnianie się" potwierdził również Episkopat Polski, pisząc w liście pasterskim z okazji stulecia urodzin ks. kard. Hlonda: "Zwycięstwo, które nam ukazałeś, krzepiąc nas na duchu, przyszło. I przyszło w imię Matki Chrystusowej, której dochowaliśmy wierności, idąc za Nią ku Jej Synowi, który jest jedynym zbawieniem świata". Warto tu przytoczyć fragmenty wypowiedzi umierającego Prymasa. Późnym wieczorem ks. kard. Hlond skierował do zebranych słowa: „Nie traćcie nadziei. Nie traćcie nadziei. Lecz zwycięstwo, jeśli przyjdzie, będzie to zwycięstwo Najświętszej Maryi Panny”. I dodał: „Walczcie z ufnością. Pod opieką błogosławionej Maryi Dziewicy pracujcie… Zwycięstwo wasze jest pewne. Niepokalana dopomoże wam do zwycięstwa”. Wincenty Łaszewski
Po śmierci byłego wicepremiera Andrzeja Leppera śledczy znaleźli w jego warszawskim biurze kartki zawierające wydruki zaklęć magicznych na różne okazje, w tym także mających wpływ na wspomaganie urody i przypływ gotówki, oraz notatki o fazach razie żaden z ważnych polityków nie przyznał się do wiary w przepowiednie wróżek. Ale wizyta CBA u jasnowidzki wyszła na jaw. FOT. PIOTR KRZYŻANOWSKIDwaj dyktatorzy, którzy wpłynęli na losy świata - Hitler i Stalin - nieraz radzili się wróżbitów. Także Ronald Reagan zatrudniał dwoje znanych astrologów - Sydneya Omarra i Joan nie był wyjątkiem. W prasowych wywiadach coraz częściej wróżki i wróżbici wyraźnie mówią, że do ich klientów należą (bez podawania nazwisk) "politycy, prawnicy, prokuratorzy, przedsiębiorcy czy też żony polityków". Wśród byłych i obecnych parlamentarzystów krążą nazwiska polityków, którzy mieli zasięgać porad u wróżbitów. Okazuje się jednak, że nie tylko polscy politycy, ale także tzw. służby korzystały z pomocy przedstawicieli ezobiznesu. Agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego latem 2007 roku odwiedzili pewną znaną warszawską wróżkę. Pani, która na swojej stronie internetowej reklamuje się jako specjalistka "wróżka, runistka, parapsycholog", doradzająca w każdej dziedzinie życia - miłości, finansach czy zdrowiu, i pracująca z "Aniołami i Duchowymi Przewodnikami", miała udzielić agentom informacji na temat byłego szefa MSWiA Janusza Kaczmarka. Na podstawie daty urodzenia byłego ministra wróżka ustaliła, że jest on osobą bardzo inteligentną, z rozległymi kontaktami zagranicznymi, na którą trzeba uważać. Niemożliwe? A jednak... Informację, że akcja "Wróżka" nie jest wymysłem żądnych sensacji dziennikarzy, potwierdził kilkanaście miesięcy temu sam Mariusz Kamiński, były szef CBA, w wywiadzie Moniki Olejnik w Radiu Zet. - Wiem, że to brzmi absurdalnie i żartobliwie, natomiast my byliśmy poważnie zaniepokojeni, że Janusz Kaczmarek, szef MSWiA w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, jest zwolennikiem numerologii - powiedział były szef CBA, twierdząc, iż agenci przedstawiali kobiecie współpracującej z aniołami ciągi cyfr, które się powtarzały w rozmowach telefonicznych ministra. - Bardzo tajemniczych rozmowach - podkreślał z naciskiem Kamiński, nie dodając już, że skutkiem owej wizyty były działania operacyjne, przeprowadzane przez CBA za granicami kraju. Ostatecznie dzielni agenci przy pomocy wróżki ustalili, że Kaczmarek nie jest zwolennikiem numerologii. - To była błazenada - twierdzi dziś Janusz Kaczmarek. - Instytucja państwowa zbiera informacje u wróżki na temat charakteru określonej osoby oraz pyta, co ta osoba będzie w naj- bliższym czasie robiła? I jeszcze za to płaci? Rozumiem jeszcze, gdy policja pyta jasnowidza o miejsce ukrycia zwłok, ale w tym przypadku doszło do kuriozalnej sytuacji. Dzwonię do zaangażowanej przez CBA wróżki, by zapytać o pomoc udzielaną przez nią politykom i instytucjom publicznym. - Etyka zawodowa nie pozwala mi udzielać żadnych informacji na temat moich klientów - odpowiada krótko współpracownica aniołów. Jacek Dobrzyński, obecny rzecznik Centralnego Biura Antykorupcyjnego, mówi, że obecnie jego firma nie korzysta z tak niekonwencjonalnych metod. Nie słyszał także, by inne służby kontaktowały się z wróżbitami. - Takie instytucje, jak policja na prośbę rodzin osób zaginionych zwracają się czasem do jasnowidzów, ale są to już zupełnie różne sprawy - podkreśla. Ekspert wrzuca węża do beczkiDlaczego, zamiast zwracać się o pomoc do analityków i ekspertów, osoby decydujące o losach innych ludzi szukają rady wróżbitów? - To są psychologiczne atawizmy - tłumaczy prof. Hanna Brycz, psycholog społeczny. - Zamiast racjonalnego podejścia do rzeczywistości, analizowania argumentów za i przeciw, łatwiej się zdać na myślenie magiczne. Wróżowie towarzyszyli władcom od zawsze. Do Delf w Grecji ciągnęli królewscy wysłannicy, by zapytać Pytię, czy warto wszczynać wojnę. W Rzymie kapłani etruscy, haruspikowie, na podstawie wnętrzności zwierzęcych mieli ostrzec Cezara, że 15 marca 44 roku będzie dlań niepomyślny. Namówiony przez Brutusa Cezar postanowił jednak opuścić dom... Później, chociaż religia chrześcijańska wyraźnie stawiała granicę między wiarą a wiarą we wróżby, wróżbici oficjalnie rezydowali na królewskich dworach. Z ich usług korzystali papieże, korzystał także Jan III Sobieski, który na podstawie daty objęcia polskiego tronu miał dokładnie opracowaną przepowiednię. Józefina, żona Napoleona, była z kolei klientką Marie Lenormand, która przepowiedziała kolejno rozwód cesarskiej pary i upadek Bonapartego. To nie ja, to żonaJeśli ktoś myśli, że wraz z nadejściem XX wieku nastąpił rozwód wróżbitów z politykami, to grubo się myli. Dwaj dyktatorzy, którzy wpłynęli na losy świata - Hitler i Stalin - nieraz się radzili przepowiadających przyszłość. Hitler fascynował się astrologią. Erik Jan Hanussen, nazwany prorokiem Hitlera, towarzyszył mu do swojej ta- jemniczej śmierci w 1933 r. Z kolei Stalin korzystał z przepowiedni polskiego Żyda Wolfa Messinga, który po wybuchu II wojny uciekł do Związku Sowieckiego. Tam kontaktowali się z nim także inni sowieccy politycy i szefowie NKWD. Ronald Reagan zatrudniał znanych astrologów Sydneya Omarra i Joan Quigley. Ta ostatnia zdobyła u prezydenta USA poważanie po tym, jak przewidziała zamach w 1981 r. Od tej pory nawet podpisywanie ważnych umów, nie mówiąc już o godzinach startów i lądowań Air Force One, nie odbywało się bez konsultacji z Joan. Ujawnienie roli Quigley w Białym Domu wywołało skandal, ale Ronald Reagan zrzucił winę za kontakty z astrolożką na... żonę. Historycy wspominają także o bliskim związku innego prezydenta z wróżką. Chodzi o Françoisa Mitterranda, który miał się bardzo dobrze znać z urodzoną w Algierze, wyjątkowo ładną astrolożką i jasno-widzką Elisabeth Teissier. Polityk puka do jasnowidzaWróćmy do polskich realiów. - Było u mnie trochę tych polityków - mówi Krzysztof Jackowski. - Niektórzy tylko jeden raz, inni dwa lub trzy razy. Nazwisk nie podam, może sobie tego nie życzą. Zresztą ja nie służę politykom, przede wszystkim szukam ludzi zaginionych. A te wizyty polityków u wróżek, astrologów radzę potraktować raczej jako formę psychoterapii. Jackowski przyznaje, że najczęściej odwiedzał go Lepper. Poznali się w 2000 roku, gdy Maria Zmarz-Koczanowicz kręciła film "Jasnowidz". Na premierę zaprosiła Leppera i rzecznika AWS Piotra prócz polityków do drzwi człuchowskiego mieszkania jasnowidza pukali także przedstawiciele instytucji państwowych i służb specjalnych? - Zdarzały się też dziwne wizyty. Kiedy od 2007 roku w prasie i internecie zaczęły się pojawiać moje wypowiedzi, że przewiduję w połowie września 2008 roku początek światowego kryzysu i upadek banków, odwiedzili mnie - prawdopodobnie - agenci Mossadu. Najpierw zapowiedziano, że z Warszawy przyjedzie do Człuchowa dwójka studiujących w Polsce Izraelczyków, którzy chcą nakręcić film o jasnowidzu. Pojawiła się para nieznająca ni w ząb polskiego. On mnie zagadywał, ona na 20 minut zamknęła się w toalecie - wspomina Jackowski. - Krótko po tym wyprowadziłem się z mieszkania. I wtedy znów zadzwonił telefon. Nieznana pani, przedstawiająca się jako mieszkająca w Izraelu Polka, zapytała, czy znów przyjmę studentów, bo zmienili zdanie. Na koniec rozmowy rzuciła: - Słyszałam, że pan się przeprowadził. Zdziwiłem się - skąd u licha, mieszkając tak daleko, mogła wiedzieć o niedawnej przeprowadzce w małym, pomorskim miasteczku? Nikt się nie przyznaOficjalnie polscy parlamentarzyści nie chwalą się wizytami u wróżek. Dorota Arciszewska twierdzi, że zbyt twardo stąpa po ziemi, by liczyć na przepowiednie. Iwona Guzowska mówi, że to absurd i wstydziłaby się takiej wizyty. - Sam nie chodzę, ale mam kolegów biznesmenów, którzy to robią - mówi Jerzy Borowczak. - Nie potępiam ich, czasami ludzie potrzebują tego rodzaju wsparcia. Zresztą człowiekowi od wieków towarzyszyły przesądy, trzeba być wyrozumiałym. Kiedyś szedłem z kolegą związkowcem na zebranie i nagle ptak narobił mu na głowę. Kolega powiedział, że to od lat przynosi mu pecha - matury nie zdał po takim wydarzeniu, potem policja go zatrzymała, miał też inne nieprzyjemności. Woli więc bezpiecznie odczekać w czterech ścianach. Odwrócił się i poszedł do domu, opuszczając ważne spotkanie. - Wiara w przesądy pozwala na rozproszenie odpowiedzialności - wyjaśnia profesor Hanna Brycz. - Ten mechanizm pozwala na podświadome przerzucenie tejże odpowiedzialności na siły wyższe. A jeśli uwierzysz, gdy ktoś przepowie ci wypadek, chorobę, niepowodzenie na egzaminie, to podświadomie robisz wszystko, by ta przepowiednia się spełniła. Jolanta Banach, była wiceminister gospodarki, obecna radna SLD w Gdańsku, twierdzi, że kobiety związane z polityką podchodziły bardziej na luzie do wróżbiarstwa. - Panie przyznawały się do wizyt dotyczących spraw czysto prywatnych - twierdzi Jolanta Banach. - Mówiły o tym między innymi Aleksandra Jakubowska i Danuta Waniek, ale w takiej niezobowiązującej formie, nie na serio. Inaczej było z panami, którym wyraźnie brakowało dystansu. Oni nigdy wprost tego nie potwierdzali. Padały jednak konkretne nazwiska. W Sejmie plotkowano między innymi o Józefie Oleksym, Jerzym Wenderlichu i Janie Marii Rokicie. Podkreślam, że mówię jedynie o dr Jarosław Och mówi bez ogródek: - Wolę, by politycy podejmowali decyzje na podstawie opinii ekspertów, statystyki i trendów, by się opierali na wiedzy i doświadczeniu, a nie na przesądach. Nie żyjemy w średniowieczu i nie chcę, by o losach ważnej ustawy lub o budżecie decydował czarny kot. DOROTA ABRAMOWICZ
Odnosi się wrażenie, że wszystkie złe sygnały przesyłane dziś na ziemię ze świata nadprzyrodzonego nie dotyczą naszej Ojczyzny. Okazuje się bowiem, że proroctwa mówiące o przyszłości Polski są diametralnie bez ciemności. Przyjazna przyszłość dla PolskiNie ma w nich mowy o apokalipsie, trzęsieniach ziemi, dniach ciemności, powszechnych zniszczeniach, wojnach i zamieszkach, o ogniu spadającym z nieba, o krwi i łzach, śmierci i cierpieniu. To dziwne, ale w proroctwach o Polsce jawi się jasna przyszłość naszej Ojczyzny. Dodajmy od razu, że objawienia mówiące o przyszłości świata i te mówiące o jutrze Polski wskazują na ten sam czas, na „czas przemiany”. Kiedy on nadejdzie, Polska nie doświadczy tego, co dotknie inne kraje. Jak to rozumieć? Może te głosy kłamią? Bo czy możemy sobie wyobrazić, że na naszych ziemiach historia będzie biec innym torem niż gdzie indziej?Jak rozumieć te zapowiedzi? Może do końca ich nie pojmujemy, ale nie możemy ich odrzucić, są przecież wśród nich także głosy wszystkim zaś wzywają nas do podjęcia zadania. A ono z kolei domaga się od nas zmiany życia – nawrócenia. Taki jest właśnie cel prawdziwych objawień! Mamy powrócić do Ewangelii, stać się takiego mówią wizjonerzy? Zapowiedzi jest wiele, głoszone są różnym językiem, akcentują różne wątki. Pierwsze na liście są stare proroctwa, cenione przez kolejne pokolenia, wyczuwające w nich prawdę z Nieba, zapowiedzi, których słowa przechowane zostały aż po czasy współczesne. Przyjrzyjmy się najważniejszym i najbardziej wiarygodnym z słowa EustachiuszaWśród wielkich zapowiedzi znajduje się chyba najstarsze proroctwo dotyczące Polski. Zostało ono wygłoszone przez ojca Eustachiusza, przeora benedyktyńskiego klasztoru mieszczącego się pod Warszawą. Datowane na rok 1449 mówi o przyszłości naszej Ojczyzny – chyba też o historii będącej wciąż przed nami. Najpierw jednak słowa, które już się wypełniły:Polsko! Czeka cię wiele nędzy w przyszłych stuleciach. Jesteś szlachetna, wielka i wspaniała, ale gardzisz swoimi mądrymi królami, a ponieważ nimi gardzisz, przeto pójdziesz w zdaje się przepowiadać potop szwedzki, rozbiory, narodowe powstania, wreszcie powrót Polski na mapę Europy. Końcowe słowa jego proroctwa mówią o odrodzeniu nie tylko polskiej państwowości, lecz również o odrodzeniu duchowym. Brzmią dość tajemniczo i są otwarte na wiele interpretacji, jednak co nieco możemy z nich odczytać. Eustachiusz zapowiada:Będziesz wzdychała, Polsko, za pokojem, ale ten zjawi się dopiero w siódmej liczbie, a spełni się w czasie siedem razy siedem. Przyjdzie wtenczas książę pokoju w całym swoim blasku i zapanuje pokój w twoich murach. Na koniec będą Polacy mieli króla, którego długo nie chcieli, później jednak przyjmą go z pamiętamy, że benedyktyński przeor jest przede wszystkim teologiem, jego słowa należałoby odczytywać nie dosłownie, ale w kluczu symboli chrześcijańskich. Tym samym pojawiająca się liczba siedem to nie wskazanie konkretnej daty historycznej, lecz liczba mistyczna. Mówi o tzw. czasie łaski, więcej – obfitości łaski, o jakimś wylaniu Ducha na Polskę. Siedem to liczba duchowej dojrzałości i doskonałości, wskazanie na pełnię dobra. Dodatkowo może też znamionować jakieś wydarzenia apokaliptyczne, czyli czasy wielkiego przełomu naznaczonego wojną czy kataklizmami. Może również oznaczać nie tyle mroczne wydarzenia, ile czasy wielkiego wyboru, gdy Polacy będą musieli się opowiedzieć za jedną z wielu (siedem razy siedem, czyli 49 możliwości) dróg w przyszłość. Wybór ma paść na drogę łaski i dojrzałości duchowej, co nie będzie łatwe w świecie podejmującym inne decyzje. Mamy do takiego wyboru być kiedyś gotowi (…).Proroctwo SuchońskiejW początkach XVIII stulecia inna osoba duchowna, tym razem kobieta – Nimfa Suchońska, mniszka ze Zgromadzenia Sióstr Kanoniczek Ducha Świętego z Krakowa – przekazała nam wizję otrzymaną od Zbawiciela. Oto jej proroctwo:Ojczyzna twoja dopiero w dwudziestym wieku powstanie do bytu częściowo, a w całości i wielkiej ozdobie w jakiś czas potem, jeżeli przykazań moich strzec będziecie pilnie, zostając w posłuszeństwie namiestnikowi memu, jeżeli rozsławiać będziecie wśród niewiernych moje imię. To i Ja ojczyznę Twoją błogosławić i rozszerzać będę. Słowa Jezusa podkreślają to, co jest obecne we wszystkich prawdziwych zapowiedziach, mianowicie warunkowość. Jasna przyszłość Polski, która znowu pojawi się na mapach – a rzeczywiście stanie się to w XX w. – jest uzależniona od dróg, które wybierze naród. Jeśli pójdzie drogą wiary oraz posłuszeństwa Ewangelii i jeśli pozostanie wierna Kościołowi, a także jego pasterzom, na tym szlaku znajdzie pomoc Boga i łaskę, która zmieni jej losy. Suchońska zapowiada, że sam Stwórca będzie się opiekować naszym narodem i nim kierować. Możemy z jej słów wnioskować, podobnie jak ze słów Eustachiusza, że Bóg zostanie uznany przez Polaków za najważniejszego władcę – uwagę, że zapowiedzi siostry Nimfy w zaskakujący sposób korespondują z drogą, jaką „powstałej częściowo do bytu ojczyźnie” wyznaczył kard. Stefan Wyszyński. Jakby podejmując proroctwo siostry Suchońskiej, w Ślubach Jasnogórskich wzywał Polaków do wierności Bogu, Krzyżowi, Ewangelii, Kościołowi i jego pasterzom. Prymas Tysiąclecia pchnął nas na drogę wypełniania się jasnych proroctw. Oznaczałoby to, że wskazana przez niego droga czeka na podjęcie przez kolejne pokolenie. Kto wie, czy nie pomoże nam w tym jego rychłe wyniesienie na pasterza SikatkiPrzywołajmy kolejne polskie proroctwo. Są nim słowa Matki Bożej Bolesnej zawarte w tzw. przepowiedni licheńskiej, przekazanej chłopu Mikołajowi Sikatce w 1850 r. Za pośrednictwem tego prostego pasterza Maryja miała ogłosić warunkową przepowiednię (…):Ku zdumieniu wszystkich narodów świata z Polski wyjdzie nadzieja udręczonej ludzkości. Wtedy poruszą się wszystkie serca radością, jakiej nie było przez tysiąc lat […]. Jeśli naród polski się poprawi, będzie pocieszony, ocalony i słyszymy o wielkiej obietnicy, o wyróżnieniu naszego narodu i jego globalnej roli. Obietnica ta została jednak uwarunkowana naszym nawróceniem… Znowu pojawia się wzmianka o istnieniu polskiej samoopatrzności. To od niej zależy stopień działania Opatrzności niebieskiej, która – jak zapowiada Matka Najświętsza – jest w stanie dokonać rzeczy zadziwiających, nieoglądanych przez tysiąc lat. Dopowiedzmy, że proroctwo licheńskie nie byłoby niczym szczególnym, gdyby nie pierwsze słowa Maryi, wskazujące na to, że kiedyś (Matka Boża nie mówi, w którym pokoleniu to się stanie) jedynie Polska odpowie w pełni na Boże zaproszenie do życia według z przykazań z Nieba, a nie zgodnie z dekalogiem tego obiecuje nam nagrodę za złamanie obowiązującego od wieków stylu życia, podejmiemy się bowiem rzeczy skrajnie trudnych: staniemy się krajem żyjącym Ewangelią! Na razie jednak towarzyszący objawieniom wizerunek Matki Bożej Licheńskiej pozostaje obrazem „Bolesnej Królowej Polski”. Jakby Niebo chciało nam zwrócić uwagę na konieczność porzucenia grzechu i podjęcia wspomnianej „poprawy”. Czy dopóki w tytule Pani z Lichenia pozostanie słowo „Bolesna”, proroctwo będzie trwać w uśpieniu, czekając na czasy, gdy Polacy ruszą drogą trwałego nawrócenia?*Fragment książki Wincentego Łaszewskiego, „Duchowa Misja Polski”, Wydawnictwo Fronda 2019 **Tytuł, lead, skróty pochodzą od redakcji także:7 miejsc w Polsce, w których objawiła się MaryjaCzytaj także:Mało znane zdjęcia wizjonerów z FatimyCzytaj także:Ta mapa ilustruje 500 lat objawień Maryi
przepowiednie maryi o losach polski